Kolejna, druga
Pohulanka Motocyklowa za nami.
Były bunkry, samoloty, nieplanowany off-road, trochę błota i piasku.
Najwyższy poziom pozytywnej energii, dziesięć minut letniego deszczu i prawie czterysta wspólnych kilometrów.
Czołgi zamieniliśmy na pyszne lody.